Ty wiesz: raz jeszcze ciebie stracić muszę i nie mogę.
Jak celny strzał trafia mnie i niepokoi
każda praca, krzyk każdy, a także słony
podmuch, co to zawitał znad brzegów lecąc i wiosnę ponurą czyni
na Sottoripa.

Kraina żelastwa i masztów lasem
sterczących w tumanach wieczoru.
Przydługi zgrzyt dobiega gdzieś z dali,
jak paznokciem po szkle tak drażni. Znaku szukam
zagubionego, jedynej poręki, jaką bez cienia
żalu złożyłaś mi w darze.
I piekło jest bez wątpienia.

Autore: Eugenio Montale

Ty wiesz: raz jeszcze ciebie stracić muszę i nie mogę.<br />Jak celny strzał trafia mnie i niepokoi<br />każda praca, krzyk każdy, a także słony<br />podmuch, co to zawitał znad brzegów lecąc i wiosnę ponurą czyni<br />na Sottoripa.<br /><br />Kraina żelastwa i masztów lasem<br />sterczących w tumanach wieczoru.<br />Przydługi zgrzyt dobiega gdzieś z dali,<br />jak paznokciem po szkle tak drażni. Znaku szukam<br />zagubionego, jedynej poręki, jaką bez cienia<br />żalu złożyłaś mi w darze.<br />I piekło jest bez wątpienia. - Eugenio Montale




©gutesprueche.com

Data privacy

Imprint
Contact
Wir benutzen Cookies

Diese Website verwendet Cookies, um Ihnen die bestmögliche Funktionalität bieten zu können.

OK Ich lehne Cookies ab